Szpitale niepubliczne w sieciGazeta wyborcza, 5-08-2003Pacjent niepublicznego szpitala, który zachoruje podczas podróży po Polsce, może zgłosić się do innej prywatnej placówki, która udzieli mu pomocy lub znajdzie odpowiednią opiekę. W akcji "Gorąca linia medyczna" bierze udział 40 niepublicznych szpitali z całej Polski. - Każdy nasz pacjent otrzymuje specjalną kartę ze spisem szpitali biorących udział w akcji - mówi Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych. - Oprócz tego dostanie od nas informator, w którym znajdą się dokładne informacje o każdej placówce, z adresem, telefonem, mailem. Jeśli pacjent podczas podróży zachoruje lub będzie potrzebował opieki lekarskiej, może zgłosić się do placówki ze spisu. Jeśli ten szpital podpisał kontrakt na świadczenie medyczne, którego wymaga pacjent, nie będzie on musiał płacić za leczenie. Jeśli będzie to usługa ponadstandardowa - odpłatność będzie obowiązywać. Szpital powinien również pomóc choremu w dotarciu do specjalisty, załatwić ewentualny transport, ułatwić rejestrację - albo u siebie w placówce albo w pobliskim szpitalu państwowym. - Negocjujemy w tej chwili z firmami ubezpieczeniowymi wprowadzenie ubezpieczenia dodatkowych kosztów leczenia - mówi Andrzej Sokołowski. - Dopóki taka oferta się nie pojawi, proponujemy quasi-ubezpieczenie. Polega to na tym, że jeśli pacjent szpitala niepublicznego z Trójmiasta zwichnie nogę we Wrocławiu, może zgłosić się do prywatnego ośrodka w tym mieście. Pracownicy tej placówki pomogą mu odnaleźć stację pogotowia ratunkowego albo wykonają zabieg na miejscu. Najważniejsze, żeby pacjent otrzymał pomoc. Każdy z ośrodków, który bierze udział w akcji, dysponuje bazą danych o usługach medycznych dostępnych na jego terenie. Pacjent powinien otrzymać informację o standardzie usług, warunkach higienicznych, a nawet sprawności obsługi. (dor) | ||